| Historia |
|
Gdzieś w 1993 roku po kilku mniej lub bardziej udanych próbach zawiązania jakiegoś składu, przejawiliśmy znowu chęć grania. Załatwiliśmy sobie lokal na próby, a mianowicie: Klub Wędkarski!!! Mieliśmy dosyć dużo problemów ze sprzętem, ale jednak graliśmy twardo. Warto zaznaczyć, że w tym okresie w Niedomicach grała kapela INSEMINATOR, którą tworzyli kolesie z Kleru, poza tym istniał zaprzyjaźniony zresztą zespół - NO FUTURE. Był to szczyt działalności punkowych kapel, środowisko w pełni zaangażowane, próby - TOTAL PUNX. Po zamknięciu Niedomickich Zakładów Celulozy zamknięto nasz Klub Wędkarski, znowu zaczęły się problemy z lokalem do grania. Domy Kultury nie chciały o nas już słyszeć , jednak udało się namówić Ochotniczą Straż Pożarną żeby udostępniła nam świetlicę na próby, a właściwie były sklep mięsny. Popożyczaliśmy sprzęt od znajomych, część kupiliśmy i... zaczynamy wszystko od nowa w nowym składzie: Yahoo - gitara, Kangaroo - gitara, Plaster- bas, Ciapo - perkusja, Kufel - wokal. Gramy tak przez pół roku, jednak na próby często nie przychodzi Kufel. Po rozmowie z nim stwierdzamy że wspólne granie nie ma sensu i Kufel pisze nam teksty utworów. Gdzieś w okolicy lutego 1995 r. dzwonią do nas znajomi czy nie zagralibyśmy koncertu w Starym Sączu. Wszystko jest okeyos, ale nie mamy gościa do śpiewania. Wpadliśmy wtedy na pomysł żeby gościnnie w Sączu wystąpił z nami Konio, nasz dobry znajomy - oczywiście się zgodził. Codziennie próby żeby wokal załapał jak lecą numery i z utęsknieniem czekamy na koncert. Nadchodzi upragniony dzień.............. Wyruszamy całą załogą do Sącza ), przyjeżdżamy na miejsce - co się okazuje? Sala Kinowa, kupa ludzi, sprzęt nie za specjalny, ale trzeba grać. Występujemy na końcu, przed nami grały kapele z Nowego Sącza: KILL OFF, KONIEC MILCZENIA i ktoś tam jeszcze. Zaczynamy grać - cała sala się bawi, jesteśmy mile zaskoczeni. Nocleg na dworcu i wracamy do domciu. Znowu dostajemy pałeru do pracy. Po koncercie próby na maxa, co tydzień systematycznie, numery powstają jak grzyby po deszczu. Przygotowujemy materiał na kasetę. 05.04.1995. - dostajemy propozycję zagrania koncertu w Jastrzębiu Zdroju razem z CRASFISH ( świetna niemiecka kapela), 7 Godzin Snu, The Bulbulators. Około 18 września 1995 r. dostaliśmy propozycję zagrania koncertu w Nowym Targu razem z Defiance ( ex RESIST ) oraz z AFERRA z Koszalina. Strasznie napaliliśmy się na ten koncert ponieważ naszą ulubioną kapelą był Resist. Koncert zapowiadał się imponująco i taki też był. Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że nikogo jeszcze nie ma i udaliśmy się na "dworcowy bigos". Po parogodzinnym oczekiwaniu zjawił się Boguś czyli koleś co zaprosił nas na ten koncert oraz kapela Defiance. Jakież było nasze zdziwienie jak zobaczyliśmy kolesi w kurtkach skórzanych jak się tylko da wyćwiekowanych, przypominających sam nie wiem czemu ale recydywistów. Portlandczycy okazali się bardzo uprzejmymi i miłymi kolesiami. Nadeszła godzina koncertu. Ruszyliśmy..... pierwszy, drugi kawałek - zagraliśmy gdzieś 50 minut materiału i chyba podobaliśmy się publiczności - było naprawdę miło. Po nas na scenie wystąpiła LA Afrerra - dali takiego czadu że nogi same rwały się to tańca. No i na koniec oczywiście DEFIANCE - świetny melodyjny punk, żywioł na maxa !!! Skoki ze sceny - super !!. Na koncercie ktoś ukradł mi plecak z żarciem efektami gitarowymi, ubraniami i kasą. Serdecznie( ??? ) pozdrawiam tą osobę. Na koncercie ktoś wpadł na salę i oznajmił że skinheadzi pobili jednego kolesia, więc cała załoga co była na koncercie udała się na poszukiwanie faszoli . Warto dodać, że kolesie z Defiance wprost pobiegli na poszukiwania, bo jak się później przyznali jeszcze nigdy nie pobili polskiego faszysty !!!! Gegen Nazis !!! Chwile po tym zajściu udzieliliśmy wywiadu do Radia bodajże RAK z Krakowa sic! Po koncercie udaliśmy się do Bogusia na kimanie, dostaliśmy czadowe wegetariańskie żarcho i wieczór spędziliśmy na słuchaniu kaset wydanych przez Bogusia i oglądaniu prasy niezależnej. Wcześnie rano wyruszyliśmy do domu. Po powrocie pełna mobilizacja - próby, próby, próby ( trzy razy w tygodniu ) Parę tygodni po koncercie otrzymaliśmy pocztą wreszcie parę egzemplarzy naszej kasety, jednak nie spełniła ona naszych oczekiwań - dosyć kiepska jakość przegrania, nie specjalna okładka ( kiepsko złożona w drukarni ). Ogólnie zniechęciliśmy się do wszystkiego, w zespole zaczęły się kłótnie, spowodowanie sam nie wiem czym. Bardzo nam się zrobiło przykro, że ktoś nie potrafił docenić naszej pracy w przygotowanie materiału i wydał tą kasetę na "odpiernicz się". Następnym koncertem na który nas zaproszono był koncert w Dąbrowie Tarnowskiej w Hali Widowiskowej. Na koncercie zagrały : SunFlower, Procent, Bogarts Power, Wasching Machine, Stradoom Terror no i Klerowcy. "Cóż więcej o koncercie? Właściwie podobał mi się tylko Stradoom Terror i troszeczkę zespół Procent, który serwował punk z mieszanką folkową. Koncert przebiegał dosyć sprawnie, ale okazało się, że nasz perkusista nie dotarł ponieważ pojechał załatwiać kucharkę na własne wesele sic! Ostatnia kapela występowała a perkusisty nie widać;-( Chłopaki grający jako ostatni jak mogli wydłużali swój występ, ale naszego pałkera nadal nie było:-( Dopiero, gdy ludzie zaczęli wychodzić z koncertu, nasz perkusista swoim czerwonym maluchem dotarł i udało się nam zagrać ten koncert. Jak widać nie wszyscy z członków kapeli poważnie podchodzili do grania w zespole co im zostało do dzisiaj. Dodam, że Ciapo załatwił kucharkę ! Po ukazaniu się kasety w sprzedaży otrzymaliśmy dużo przychylnych listów, recenzji. Wyjeżdżamy na koncert do Paszyna oczywiście naszą koncertową Mazdą. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że komendant straży pożarnej w Paszynie nie pozwoli na koncert, jednak po wręczeniu łapówki w ilości 1 litra zmienił zdanie. Na koncercie grały Czynny Opór i jakieś inne kapele, których niestety nie pamiętam. Ludzi było full i atmosfera na koncercie niczego sobie ale.......... okazało się, że Kangur do grania otrzymał nic innego tylko radio Unitra. No cóż zagraliśmy........ W drodze powrotnej ogólne oburzenie i oczywiście obwinianie nikogo innego tylko mnie za zaistniałą sytuację. Zaczęły się chore klimaty w kapeli, kłótnie i znowu przerwa w graniu............
YAHOO
|
